Google przeprasza za zamieszanie z rel=next/prev

Marzec 2019 pozostanie w pamięci webmasterów i specjalistów SEO na długo. Po aktualizacji głównego algorytmu wyszukiwania z 12 marca, o którym mogliście przeczytać na naszym blogu przyszła deklaracja, która wprawiła wszystkich w konsternację. Google ogłosiło, że od lata nie wspiera rel=next/prev, analizując strony internetowe. Społeczność internetowa prawdopodobnie jeszcze długo żyłaby w nieświadomości, gdyby ktoś nie zauważył, że Google samo zaprzestało stosowania rel=next/prev na swojej stronie.

Po rozpętaniu burzy przyszedł czas na łagodzenie sytuacji. Już w dzień po wielkim ogłoszeniu 22 marca Google zasugerowało, że webmasterzy i wydawcy powinni nadal korzystać z rel=next/prev z innych powodów aniżeli indeksacja w Google.

Brak informacji o rel=next/prev był niedopatrzeniem

Przedstawiciel Google powiedział w rozmowie z Search Engine Land

Przepraszamy za wywołane zamieszanie. Było to niedopatrzenie i coś, co powinniśmy zakomunikować nim wdrożyliśmy.

Google zapowiedziało również, że postara się lepiej komunikować tego typu zmiany w przyszłości. Biorąc pod uwagę dotychczasowy poziom komunikowania zmian w algorytmie przez Google, poprawa z obecnego poziomu to nie wyczyn.

Wraz z rozwojem naszego systemu, może się okazać, że wybrane znaczniki nie będą już odgrywały tak kluczowej roli jak wcześniej i postaramy się publikować zalecenia, gdy takie zmiany będą miały miejsce.

Czy powinieneś usunąć znaczniki rel=next/prev?

Zdecydowanie nie. Google poinformowało podczas porannego hangoutu, jak zawsze prowadzonego przez Johna Mullera, że jakkolwiek oni nie stosują już rel=next/prev, nadal może ono być z różnych powodów stosowane przez inne wyszukiwarki i przeglądarki. Choć z ust Johna nie padły konkretne nazwy, nie jest tajemnicą, że rel=next/prev jest stosowane przez Bing, o czym oficjalnie poinformował Frederic Dobut. Rosnący w siłę na rynkach wschodnich Yandex również może je wykorzystywać.

Czy powinniśmy również zapomnieć o hreflang?

To pytanie padło akurat w formie mema od ekipy odpowiedzialnej za Screaming Frog. Jedno z najlepszych narzędzi analitycznych on-site na rynku. W obliczu aktualnego ogłoszenia Google o rel=next/prev nie wydaje się ono jednak tak bezsensowne, jak moglibyśmy uważać.

Hreflang odpowiada za komunikowanie wyszukiwarkom internetowym, w jakim języku treści znajdują się na stronie. Czy aby tak jest na pewno i nie wystarczy sama domena regionalna .de .fr lub .pl dla zakomunikowania wersji językowej?

Google nie bierze pod uwagę rozszerzenia domeny, określając jej język czy położenie geograficzne. Wystarczy zauważyć, że pomimo przypisania dla USA domeny .us większość stron z tego kraju obsługiwane jest na domenach .com.

Od dłuższego czasu Google Search Console nie daje również opcji oznaczenia kraju docelowego strony, w czasie weryfikowania jej w narzędziu. Bez hreflang nie mielibyśmy więc możliwości budowy widoczności strony w odpowiedniej regionalnej wersji Wyszukiwarki Google, a użytkownikom nie mogłyby być dostarczane spersonalizowane wyniki na podstawie wersji Google oraz ustawienia języka w przeglądarce Chrome.

Do końca miesiąca pozostał jeszcze tydzień. Trzymamy mocno kciuki jaką bombę Google spuści nam na głowę. Pierwszego kwietnia dla bezpieczeństwa rzucimy to wszystko i pojedziemy w Bieszczady. Gdzieś, gdzie nie ma zasięgu.


Udostępnij:

Norbert Wyszyński