Google Sandbox – Piaskownica Google dla młodych stron istnieje?

Często w swojej pracy spotykam się ze stronami, które debiutują w internecie i jeszcze nie zostały przez wyszukiwarkę Google zaindeksowane lub stało się to nie dawno. Po części wynika to z dynamicznego rozwoju obecności małych i średnich przedsiębiorstw w sieci. Po części też wynika to z charakteru naszej agencji, w której staramy się docierać do nowych firm i budować ich widoczność w internecie, otwierając tym samym na nowe rynki i klientów.

Wiele nowo powstałych stron, zmaga się z problemem uzyskania szybkiego wzrostu oraz stabilnej widoczności w organicznych wynikach wyszukiwania Google. Często obserwowaną sytuacją są drastyczne skoki widoczności, podczas których liczba fraz kluczowych potrafi w skali tygodniowej wzrosnąć o kilkadziesiąt widocznych słów, by w kolejnym tygodniu powrócić do pierwotnej wartości. Sytuacja taka ma miejsce zazwyczaj po dodaniu nowych treści lub podstron i ręcznym przeindeksowaniu strony w Google Search Console.

Czym jest Google Sandbox

Google Sandbox, czyli piaskownica Google jest to stan kwarantanny lub czasowego filtra, który dotyka nowo powstałe strony internetowe, powstrzymując je przed osiąganiem wysokich pozycji w organicznych wynikach wyszukiwania.

Możemy przyjąć, że Sandbox jest to dla stron okres próbny – nawet jeśli spełnia ona wszystkie wytyczne Google i tak musi swoje odczekać, aż zostanie potraktowana jako w pełni wartościowa i osiągnie pozycje odzwierciedlające jej rzeczywistą rangę.

Czy Google Sandbox Istnieje?

Google nigdy oficjalnie nie potwierdziło istnienia algorytmu lub zbioru algorytmów mających za zadanie powstrzymanie nowych stron internetowych od osiągania wysokich pozycji. Wielu specjalistów SEO jest jednak przekonanych o istnieniu mechanizmu piaskownicy, skierowanemu przeciwko nowym stronom internetowym.

Gdzie leży więc prawda na temat piaskownicy Google? Starając się znaleźć odpowiedź na to pytanie, sięgnąłem do wypowiedzi czołowych praktyków SEO. Odpowiedzą oni na pytania o istnienie filtru skierowanego przeciw nowym stronom oraz o tym jak długo może zająć uwolnienie się z niego.

Czy Google Sandbox istnieje i ile trwa?

Na początek przytoczę tutaj wypowiedź Randa Fishkina, współtwórcy narzędzia MOZ i jednocześnie jednego z najczęściej przeze mnie analizowanych specjalistów branży internetowej. Jego analizy, stojące nierzadko w sprzeczności z deklaracjami pracowników Google, oparte są na współpracy z setkami właścicieli stron internetowych, dzięki czemu możliwe jest budowanie analiz opartych o realne przypadki z reprezentatywnej grupy wydawców.

SEOmoz is finally sandbox free for the first time since our move to this domain 9 months ago. We aren’t alone, either. Many folks had sites escape, and I’m happy for all of them. It looks like our 12,000+ all‐natural links (never link built for this site, just link‐baited) finally paid off.

Rand Fishkin, Co‐founder Moz

Wypowiedź ta pochodzi co prawda sprzed kilku dobrych lat, ale świetnie obrazuje, że w czasach kiedy linki miały nawet większe znaczenie niż obecnie bogaty Content na stronie, stale pojawiające się aktualizacje na blogu i tysiące wartościowych, naturalnych linków przez 9 miesięcy nie było w stanie odbudować pozycji strony MOZ, pomimo wykonania prawidłowych przekierowań.

Czy jednak Google Sandbox nadal istnieje w 2019 roku? Zobaczmy co mają do powiedzenia specjaliści.

1. I never thought it was a specific “found a new site; let’s suppress it until we know it’s not a fly‐by‐night site” type filter. But yes, a new site, be it a start‐up or a microsite for an established domain, struggles to get visibility until it proves its importance to Google.

2. If getting out of the sandbox means ranking on the first page, the answer depends on the time put into improving the signals vs the competitiveness of the existing sites. It could be days, months, or years. You get out what you put in. But if getting out of the sandbox means getting indexation, that shouldn’t take more than a few days (unless something is wrong).

Bill Sebald, Owner Greenlane

1. While I agree there’s no Sandbox, there are certainly sandbox‐like algorithms in place to make sure only quality and/or dedicated webmasters are given the SERP coverage they need.

2.I’m a believer in the “13 month rule” for new sites that aren’t receiving a ton of mentions. For these sites, once the algos see that the site exists past 1 year (non‐dedicated webmasters will not pay for hosting fees past 1 year), results tend to increase.

Edward Sturm, Director of Marketing World of Ether

1. Yes absolutely. I completely believe that all new domains experience a “proving period” before they have a shot at organic visibility in Google’s SERPS.

2. That’s dependent on so many different factors. It definitely cannot be a “set it and forget it” approach. The more development one does (content, links, content, directories, Search Console, content, social signals, content, local directories, content, local citations, etc.) the better. As a general rule, I’ll go out on a limb and say 4–6 weeks.

Eric Sachs, CEO Sachs Marketing Group

1. The way search works, new domains have a big disadvantage. They just don’t have a Domain Rating high enough to compete for much of anything. They may get indexed and rank for the brand, but that’s about it at first.

Just like a newborn baby isn’t someone you take advice from, a new website isn’t something that Google considers to be credible, even if there is no actual “sandbox” built into the algorithm.

2. New websites are easy to get indexed but hard to rank. We all need to set our expectations carefully.

– Crawled: Set up Webmaster Tools and “Fetch” and you should be crawled within a few hours
Indexed: Search for your URL in Google and you should see yourself appear in the index within a day or two
Ranking for the Brand: Unless your brand name is common to lots of other business, you should see your site ranking for the branded keyphrase within a week or so
Ranking for ultra‐low competition, long tail phrases: Especially if they are the titles and headers for a nice detailed page, this should start working within a month
Ranking for high‐competition, high‐volume phrases: If you work hard and work smart, you’ll get there in just 3–5 short years. Never give up! It’s worth it.

Andy Crestodina, Co‐founder Orbit Media

Jak możemy wyczytać z powyższych wypowiedzi zjawisko Sandboxu niezależnie od tego, czy określimy je jako algorytm, filtr czy stan kwarantanny w tej lub innej formie ma wpływ na widoczność nowych stron internetowych w wynikach wyszukiwania Google i niestety ale niewiele możemy na to poradzić.

Dlaczego Google stosuje praktykę Sandbox?

Odpowiedź wydaje się prosta i była wielokrotnie powtarzana jeśli nie bezpośrednio, to pośrednio przez pracowników Google. Wyszukiwarka chce dostarczać swoim odbiorcom możliwie najlepiej dopasowane do ich oczekiwań, wartościowe informacje ze sprawdzonych źródeł.

Nowo powstałe strony internetowe trudno posądzić o bycie sprawdzonym źródłem informacji. Paradoksalnie idealne dopasowanie do wymogów Google może działać w tym wypadku na niekorzyść takich stron, które w tym przypadku mogą dodatkowo trafić pod paragraf „przeoptymalizowania”.

Mająca kilka tygodni, czy nawet miesięcy strona internetowa pojawiająca się nagle na czołowych pozycjach wyników wyszukiwania, byłaby raczej anomalią i mogłaby negatywnie wpłynąć na zaufanie do całego Google. Nie mówię oczywiście, że sytuacja taka nie jest możliwa. Jest wiele niszy i mało obleganych słów kluczowych, czy rynków lokalnych o małej konkurencji, na których strona może być widoczna. W przypadku silnie konkurencyjnych branż oraz fraz ogólnych jest to jednak mniej niż mało prawdopodobne.

Czy istnieją sposoby na ominięcie piaskownicy Google przez nowe strony?

Oczywiście. Przede wszystkim. Google Sandbox nie dotyka nowych wersji stron internetowych powstałych na starych domenach. Jeśli więc posiadacie już stronę internetową, ale jest ona przestarzała technologicznie lub wizualnie nieatrakcyjna, możecie śmiało ją zmienić, co więcej silnie was do tego zachęcam, jako że strony nie spełniające wymogów technicznych np. responsywności lub E-A-T oraz strony o niskim współczynniku UX będą miały problemy z osiągnięciem widoczności, a następnie przekuciem jej na sprzedaż.

Jeśli wasz biznes dopiero się rodzi, również istnieją sposoby na ominięcie Google Sandbox. Dobrym rozwiązaniem może być wykupienie domeny po konkurencji, która niedawno zniknęła z rynku lub przechwycenie domeny niedawno wygasłej. W takim wypadku Google może uznać, że z przyczyn technicznych strona nie działała przez kilka tygodniu lub dwóch, trzech miesięcy i została ponownie uruchomiona. To rozwiązanie nie dotyczy jednak domen, które wygasły pół roku temu czy nawet dawniej.

O Google Sandbox oraz innych istotnych pojęciach związanych z pozycjonowaniem stron możecie przeczytać w naszym Słowniku pojęć SEO.

Udostępnij:

Karol Michałowski